NEWSLETTER

NIE TYLKO PRL - MIGAWKI Z OBOZU. Fotografie Sławomira Fiebiga

NIE TYLKO PRL - MIGAWKI Z OBOZU. Fotografie Sławomira Fiebiga

Osobiste wspomnienia z życia w obozie socjalistycznym.

Gdyńskie Centrum Filmowe zaprasza na wystawę fotografii Sławomira Fiebiga, zatytułowaną: „Nie tylko PRL – migawki z obozu”. Wernisaż, z udziałem Autora, odbędzie się w piątek, 16 października 2020 roku, o godzinie 18.00 w Galerii GCF. Wstęp wolny.


Wystawa jest fotograficznym wspomnieniem życia w obozie socjalistycznym. Zdjęcia zostały wykonane w Polsce, Związku Radzieckim i Rumunii. Fotografie pokazują zarówno życie codzienne minionego okresu, jak i wydarzenia szczególne, których autor był świadkiem.


Sławomir Fiebig


Urodził się 9 stycznia 1953 w Pleszewie. Obecnie mieszka pod Gdańskiem. Jest absolwentem Wydziału Chemicznego Politechniki Gdańskiej. Posiada uprawnienia instruktora fotografii kat I. W latach 1980 i 1981 był pracownikiem Biura Interwencji Komisji Krajowej NSZZ „SOLIDARNOŚĆ”.


Zajmuje się fotografią klasyczną, diaporamą i serigrafią. Jego fotografie i serigrafie brały udział w wielu konkursach i wystawach. Były też publikowane w wydawnictwach albumowych. 2500 fotografii wydarzeń historycznych znajduje się w zasobach Europejskiego Centrum Solidarności.


Szczególną rolę w jego twórczości zajmują diaporamy, często nagradzane na festiwalach krajowych i zagranicznych. Jedna z nich, poświęcona stanowi wojennemu, była wyświetlana podczas koncertów Jean Michel Jarre w Gdańsku w 2005 roku.


Jest członkiem Związku Polskich Artystów Fotografików, Gdańskiego Towarzystwa Fotograficznego (honorowym), oraz międzynarodowej organizacji diaporamistów AV-Dialog. W ostatnich latach zajmuje się fotografią wystawową. Korzysta z materiałów pochodzących z wcześniejszego okresu oraz ze zdjęć wykonanych w ostatnim okresie, uzyskanych z aparatu Sigma SD Quatro, wyposażonego w specyficzną matrycę Foveon.

Z rodzinnym domem w Żerkowie, małym miasteczku w Wielkopolsce, wiąże się jego pierwsze, zapisane w pamięci wydarzenie: Był to nocny przejazd przez żerkowski rynek czołgów, jadących „odrąbać rękę tym, którzy ją podnieśli na władzę ludową” w czerwcu 1956 roku w Poznaniu. Być może ten widok, który zobaczyłem dzięki trzymającej mnie na rękach przy oknie naszej sypialni mamie, ukształtował moje poglądy polityczne na całe życie (a może dokonały tego audycje „Radia Wolna Europa”, wyłapywane na uciekającej fali odbiornikiem Pionier, lub też tajemnicze opowieści mamy o wujku Józku zamordowanym w Katyniu i drugim wujku Zdzisławie Peszkowskim, który przeżył tę tragedię i został księdzem w dalekiej Ameryce a pod koniec życia zamieszkał w Polsce. będąc kapelanem pomordowanych na wschodzie.


Rodzina moja miała pewne tradycje fotograficzne. Dziadek ze strony mamy (mieszkaniec Galicji) już przed I wojną wykonywał barwne przezrocza (autochromy), na materiałach fotograficznych, w które zaopatrywał się w stolicy (w Wiedniu). Niestety dorobek dziadka „padł” po II wojnie łupem złodziei. Za młodu mój ojciec, w miarę wolnego czasu, też zajmował się fotografią, fotografując zakupionym przed II wojną (lub w jej czasie) wspaniałym Contaxem.


Od dzieciństwa przyjaźniłem się z chłopcem z sąsiedniego domu, którego ojciec prowadził zakład fotograficzny. Sam zacząłem robić zdjęcia mając 10 lat. Pierwszym moim aparatem był Box-Tengor Zeissa w formacie 6x9. Pod koniec szkoły podstawowej, do której uczęszczałem w latach 1959 – 1967, dostałem od ojca aparat małoobrazkowy. Był to piękny, przedwojenny Contax I z Tessarem 1:2,8.


Początkowo nie interesowałem się obróbką materiałów fotograficznych – korzystałem z usług sąsiada fotografa. Samodzielnie wykonałem pierwsze odbitki, za pomocą pożyczonego powiększalnika, gdy zostałem uczniem liceum w Jarocinie, w której to szkole uczyłem się od 1967 roku.


Po przeprowadzeniu się mojej rodziny w 1968 roku na stałe do Gdańska, kontynuowałem wykształcenie w IX Liceum Ogólnokształcącym. Fotografią zajmowałem się w tym czasie łącznie z obróbką, zdobywając podstawowe umiejętności w tym fachu. Pod koniec nauki w liceum wykonałem pierwsze, ważne w moim dorobku zdjęcia, podczas obchodów 1 Maja 1971 roku, dokumentujące stoczniowców niosących transparenty z żądaniami ukarania winnych za niedawne, tragiczne wydarzenia grudniowe.


W 1971 roku, po zdaniu matury, rozpocząłem studia na Wydziale Chemicznym Politechniki Gdańskiej. Wybrałem ten kierunek ze względu na związek chemii z moim zdjęciowym hobby, jako że w tamtym okresie niełatwo było się kształcić w kierunku fotografii. Podczas studiów zdobywałem też wiedzę w dziedzinie wykonywania zdjęć. Uczęszczałem na zajęcia z fotografii dla studentów prowadzone przez Stefana Figlarowicza w ramach Zakładu Nowych Technik Nauczania Politechniki Gdańskiej. W latach 1974, 1975 i 1976 uczestniczyłem w dwóch kolejnych turach Społecznego Studium Fotografii Gdańskiego Towarzystwa Przyjaciół Sztuki. Były to zajęcia na bardzo wysokim poziomie nauczania, a wykładali tam wybitni Polscy twórcy i znawcy dziedziny – między innymi: Jan Dłubak, Urszula Czartoryska, Ignacy Płażewski (?), Włodzimierz Habel. Ukończenie Studium dawało możliwość uzyskania uprawnień instruktora fotografii.


W okresie nauki na wyższej uczelni dużo fotografowałem, szczególnie podczas podróży po kraju i za granicą. Ponieważ mój Contax (odziedziczony po ojcu) miał obiektyw w nienajlepszym stanie, zakupiłem średnio-formatowy aparat Pentacon Six TL. Praca w formacie 6x6 cm zmusza do starannego fotografowania, polegającego na wykorzystywaniu każdej „klatki” filmu do zrobienia dobrego zdjęcia.

Podczas studiów brałem udział w kilku wystawach i konkursach fotograficznych. Pod koniec nauki współpracowałem z redakcją Dziennika Bałtyckiego, na którego łamach publikowano moje zdjęcia i artykuły z życia studenckiego. W trakcie roku dyplomowego na Politechnice podjąłem pracę jako fotochemik w RSW, w dziale produkcji pocztówek barwnych (co ciekawe wykonywanych ręcznie pod powiększalnikami, w małych boksach ciemniowych, na polskim papierze, którego w sklepach w tamtych czasach brakowało). Konieczność odbycia po studiach służby wojskowej (w roku 1978) przerwała to moje zajęcie.


Po powrocie z rocznego szkolenia w mundurze, zostałem zatrudniony w Gdańskich Zakładach Chemii Gospodarczej Pollena. Praca ta niezbyt mi odpowiadała i poszukiwałem lepszego zajęcia. Po zarejestrowaniu NSZZ Solidarność, do której powstania przyczyniłem się strajkując w swoim zakładzie pracy, nawiązałem współpracę fotograficzną z Biurem Informacji i Propagandy Solidarności (BIPS). Jednym ze zleceń, które wykonywałem dla tego Biura, było powielenie w sześciu egzemplarzach wystawy „Grudzień 70” (w której pokazywano też moje zdjęcia z popchodu 1 Maja 1971 roku).


W 1980 roku wstąpiłem do Gdańskiego Towarzystwa Fotograficznego, które w tamtych czasach było ważnym miejscem „szlifowania” talentów fotograficznych.


1 czerwca 1981 roku zostałem zatrudniony w Krajowym Biurze Interwencji NSZZ Solidarność (oddelegowany do pracy związkowej z GZChG Pollena). Jako samodzielny pracownik wykonałem sporo zdjęć zarówno podczas interwencji jak działań Związku. Fotografowałem już wtedy wysokiej klasy aparatem małoobrazkowym Olympus OM1. Moje zdjęcia z obrad Komisji Krajowej tego okresu mają unikalny charakter, gdyż – pomimo że były to zebrania zamknięte, ja jako pracownik mogłem tam bez przeszkód fotografować. Dokumentowałem też przebieg odbywającego się w gdańskiej Oliwii, Pierwszego Krajowego Zjazdu Solidarności. Jedno z tych moich zdjęć znalazło się na plakacie do 2 części Zjazdu. Podczas 2 tury zgromadzenia wyjechałem do Niemiec, gdzie sprzedałem zdjęcia z obrad Zjazdu redakcji tygodnika Der Spiegel w Hamburgu (opublikowano kilka z nich) i w redakcji dziennika Flensburger Tageblatt w Flensburgu. Zarobione tam pieniądze umożliwiły mi kupienie aparatu Olympus OM2 z osprzętem.


Do kraju wróciłem przed wprowadzeniem stanu wojennego, dzięki czemu dokumentowałem wydarzenia historycznych czasów, które niebawem nastąpiły. Przez pierwsze dwa dni „wojny” wykonywałem zdjęcia moim starym Contaxem, który dzięki wsuwanemu do korpusu obiektywowi łatwo było ukryć pod zimowym płaszczem. Później fotografowałem już Olympusami. Dzięki przepustce dla pracownika Solidarności mogłem wchodzić na teren strajkującej Stoczni Gdańskiej. Dokumentowałem też ważniejsze wydarzenia dalszych lat 80-tych.


W 1982 roku ożeniłem się, w 1984 roku urodził mi się syn, który kontynuuje moje zainteresowania fotograficzne.


W okresie stanu wojennego również moje życie zawodowe związane zostało z fotografią. Dzięki uzyskanym w 1980 roku uprawnieniom instruktora kat II (od 1984 roku kategorii I), w 1982 roku rozpocząłem pracę w Domu Kultury Kolejarza w Gdyni. Do roku 1989 prowadziłem tam sekcję fotograficzną. Pod koniec 1983 roku rozpocząłem równolegle pracę w Klinice Dermatologicznej Państwowego Szpitala Klinicznego Nr 1. Zorganizowałem tam od podstaw pracownię fotografii naukowej.


Wykorzystując stworzone pod koniec lat 80-tych możliwości podjęcia samodzielnej działalności gospodarczej, porzuciłem zajęcia na etatach i zająłem się sitodrukiem użytkowym. Początkowo zarobkowałem w spółce z o.o., później w spółce cywilnej a od 1998 do 2005 roku działem w formie indywidualnej działalności gospodarczej w firmie o nazwie Seri-Art. Obecnie właścicielem firmy jest syn.


Moje zainteresowania fotograficzne rozwijały się dwutorowo. Czasy schyłku PRL-u rzuciły mnie w wir rejestracji reportażowej, jednak najbardziej pociągała mnie fotografia estetyzująca i to szczególnie w technikach specjalnych lub w inny sposób odbiegająca od dokumentalnego odtwarzania rzeczywistości. Często stosowałem rozmycia powodowane ruchem, solaryzacje i tonowanie obrazu. Posiadanie zawodowego warsztatu sitodrukowego dało mi możliwość przedstawianie przetworzonych zdjęć w postaci serigrafii. Moje fotografie brały udział w wielu konkursach i wystawach fotograficznych. 2500 moich zdjęć historycznych zostały zakupione przez Europejskie Centrum Solidarności. Fotografie mojego autorstwa są publikowane w czasopismach, książkach i wydawnictwach albumowych (przede wszystkim reportażowe zdjęcia z czasów Solidarności i stanu wojennego).


Okres końca liceum to moje pierwsze zainteresowania fotografią na przeźroczach. Początkowo uboczny nurt mojej twórczości, powoli nabierał coraz większego znaczenia. Gdy ilość posiadanych slajdów była już dość duża, zacząłem poszukiwać możliwości prezentowania ich w postaci zestawów z podkładem dźwiękowym. W 1985 roku stworzyłem pierwszą taką pracę, pokazywaną z jednego rzutnika. Od 1986 roku zająłem się tworzeniem diaporam, czyli zestawów udźwiękowionych przeźroczy prezentowanych przynajmniej z dwóch rzutników (daje to efekt przenikania się obrazów). Na wiele lat pokochałem tę dziedzinę twórczości i nie zniechęciło mnie do niej zatrzymanie dwóch moich prac przez cenzurę podczas pierwszego udziału w festiwalu w Lubiniu. Zakupiłem profesjonalny sprzęt i oprogramowanie firmy Bässgen do przygotowywania projekcji zestawów przy pomocy komputera i automatycznego wyświetlania prac przy pomocy 4 rzutnikó.w do przeźroczy. Posiadany program pozwala też tworzyć wersję cyfrową diaporam.