JESZCZE BĘDZIE PRZEPIĘKNIE. Spotkanie autorskie z Sabiną Czupryńską

JESZCZE BĘDZIE PRZEPIĘKNIE. Spotkanie autorskie z Sabiną Czupryńską

Rozstanie. Koniec i początek. Opowieść o sile.

Gdyńskie Centrum Filmowe zaprasza na spotkanie autorskie z Sabiną Czupryńską - pisarką, kostiumografką, stylistką - poświęcone jej najnowszej powieści pt. "Jeszcze będzie przepięknie", w czwartek, 22 listopada 2018 roku, o godzinie 17.30 w Galerii GCF. Wstęp wolny.



Podobno wszystko można przerobić, nawet jeśli jest większe od Ciebie. Stratę też. Szok. Niedowierzanie. Targowanie się. Złość. Ból. Rozstanie to wyjątkowo traumatyczne przeżycie. Psychologowie twierdzą, że utrata ukochanej osoby jest porównywalna z jej śmiercią. Ale jest też początkiem nowej drogi, która nierzadko okazuje się piękna. „Jeszcze będzie przepięknie” to opowieść o miłości, której końca z pozoru nic nie zapowiadało, o związku, któremu z pozoru nic nie zagrażało, o życiu, które z pozoru było lekkie, łatwe i przyjemne. Ale koniec się zbliżał.


I nadszedł. I wtedy dopiero się zaczęło…


Czasem pół żartem, a czasem bardzo serio o fazach przeżywanych po rozstaniu, o rozpaczy, załamaniu, smutku i żalu, ale także o podnoszeniu się, radości i rozpoczynaniu od nowa.


Jaśmina i Marcin są małżeństwem, Ich życie jest kolorowe, beztroskie, pozornie wspaniałe, On jest reżyserem reklam, ona stylistką, wszystko im się udaje. Do czasu. On staje się nieobecny, znika, wikła w niezdrowe relacje, w końcu odchodzi. Ona zostaje. Najpierw nie wierzy, nie przyjmuje do wiadomości, czeka, tęskni, płacze, w końcu się wścieka i zaczyna robić porządek w swoim życiu. W międzyczasie wikła się w szereg zastępczych relacji, ale i spotyka ważne osoby, od których dowiaduje się czegoś o sobie, szuka zajęcia, podejmuje wyzwania, które odkrywają w niej uśpione pokłady możliwości, na wszelkie dostępne sposoby zmaga się ze stratą, gubi się, upada, traci kontrolę. W końcu odnajduje siebie.


Jak zapowiada autorka, "Jeszcze będzie przepięknie" to trochę śmiesznie, trochę strasznie w towarzystwie wielu barwnych postaci i szczypty mody opowiedziana życiowa historia upadku i powstania. To opowieść o sile, która mimo wszystko drzemie w porzuconej, upokorzonej kobiecie. O samodzielnym, czasem po omacku, podnoszeniu się z wielkiej straty, bo nie tylko straty ukochanego, ale i straty samej siebie, Z uwagą, bez oceniania, z próbą znalezienia motywacji wszystkich postaci, zrozumienia ich decyzji, dotarcia do psychologicznych uwarunkowań. Z wybaczeniem, odpuszczeniem i ku pokrzepieniu ;)


Fragment powieści

Były Mężczyzna Mojego Życia zabił mnie latem przestępnego roku. Było wtedy bardzo gorąco. Akurat odniosłam sukces i miałam na sobie czerwoną sukienkę. Sukces nie wynagradza straty. Sprawca pozostaje na wolności. Prawdopodobnie nie działał sam, a zbrodnię planował z wyprzedzeniem. Ciała nie znaleziono. Moja rodzina wciąż obciąża go odpowiedzialnością za tę tragedię, ale nie domaga się już sprawiedliwości. W miłości nie ma sprawiedliwości. Bywa za to bang bang.


(…)


Kilka lat bycia porzuconą kobietą. To mało i dużo. Można wyhodować agrest, ale drzewko bonsai już nie. Każdy potrzebuje tyle czasu, ile potrzebuje – uwaga, mądrość Pałlo Koelo.


W tym czasie dużo się dzieje. Albo nic. Wiele zależy od ciebie. Ja namawiam, żeby się działo, bo inaczej czas płynie wolniej. Wtedy co prawda wolniej się starzejemy, ale za to skuteczniej. Zbieranie doświadczeń czyni nas dojrzałymi i odmładza. Kolejny paradoks. Polecam. Jaśmina Walczak z domu Mikołajska. Właściwie to już tylko Mikołajska.


W mojej orbicie znalazło się wtedy wiele osób, kilka zwierząt i tłum pojazdów mechanicznych. Niektóre z tych osób to mężczyźni. Niektóre kobiety. Więcej miejsca zajmują mężczyźni, bo zdarza się, że stają się oni jednym ze sposobów radzenia sobie z samotnością. Często barwnym, czasem niebezpiecznym, a w istocie po prostu jednym z wielu. Nie wiem, czy lepszym od kościoła, egzotycznych wycieczek, kursów gotowania, adoptowania psa, tatuowania łydek, czy obozu jogi w Bieszczadach. Nie wiem. Nie wartościuję. Każdemu według potrzeb, jak mówili marksiści.


(…)


- Jan, chcę skoczyć – oznajmiłam pewnego dnia.


- Gdzie? Na zakupy?


- Na spadochronie.


- Dobrze. Jutro o ósmej – powiedział.


- Y, ale jak?


- Normalnie, jutro, o ósmej, ubierz się na sportowo, weź sznurowane buty, najlepiej nie pij przed startem.

- Tak od razu? – Sądziłam, że będzie próbował mnie odwieść od tego pomysłu, ale mój brat jakby całe życie na to czekał. Całą noc nie spałam, czekając na ranek. Byłam na miejscu już o siódmej, Jan zrobił mi szybkie szkolenie.


- Boisz się? – zapytał.


- Nie.


- I dobrze. Nie zapomnisz tego.


- Ale… – Wziął mnie za rękę i wsiedliśmy do samolotu. Najpierw wznosiliśmy się na wysokość około trzech tysięcy metrów i ten czas bardzo mi się dłużył, ale jednocześnie dawał poczucie, że zostawiam wszystko w tyle. Świat wyglądał coraz piękniej i stawał się coraz mniejszy i odleglejszy. To jak z przeszłością: widzisz coraz mniej złych i trudnych rzeczy, a to, co cię obciążało i kurczowo trzymało, staje się coraz mniejsze i coraz bardziej się oddala. Konkluzja poniewczasie: zagadnienie perspektywy zgłębił w piętnastym wieku Leon Battista Alberti, było to rewolucyjne odkrycie. Pomyśl o nim, kiedy wydaje ci się, że jesteś w najgorszym momencie swojego życiai na zawsze tam pozostaniesz. Przedmioty, które się oddalają, ulegają zmniejszeniu, a w końcu w ogóle znikają z pola widzenia. A – i jeszcze starożytna mądrość ludowa: czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal.


Sabina Czupryńska

Urodziła sie w 1977 roku. Jest pisarką, kostiumografką, stylistką. Autorką trzech powieści wydanych nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka: poruszającej sagi rodzinnej pt. „Kobiety z domu Soni”, wnikliwej analizy zdrady „Ta druga słodka i ostra”, napisanego niezwykłym językiem studium bohaterów w pułapkach współczesności „Zawirowania”. Pracuje w teatrze, pisze w domu, albo odwrotnie. Lubi sukienki, kino i jazz, ale ponad wszystko obserwować ludzi.

Oficjalna strona: www.sabinaczuprynska.com

okładka.jpg